utwórz nowe konto
dodaj pracę
dodaj ogłoszenie

Szukaj

środa, 11 lipiec 2012 12:55

Treny J. Kochanowskiego poematem o kryzysie filozoficznym, światopoglądowym człowieka, ojca, poety

napisała:  
ocena
(2 głosów)
Treny J. Kochanowskiego poematem o kryzysie filozoficznym, światopoglądowym człowieka, ojca, poety: "Treny" Jana Kochanowskiego jako obraz przeżywanej tragedii Czytając „Pieśni” i „Fraszki” Jana Kochanowskiego bez trudu można dostrzec filozofię poety – swoiste połączenie stoicyzmu, epikureizmu i chrystianizmu. Dla czytelników zadziwiająca jest sprzeczność głoszonych tu poglądów z filozofią przedstawioną w „Trenach”. Czytając „Pieśń IX” dostrzeżemy beztroskę życia, każącą czerpać radość z każdego dnia. Kochanowski jawi nam się tutaj jako mędrzec przyjmujący za stoickim spokojem wyroki losu, przed którym nie ma zamiaru uciekać. Człowiek, według Kochanowskiego jest istotą zbyt doskonałą, by popadać w nieuzasadniony pesymizm. Poeta jako jeden z niewielu, miał okazję skonfrontować własne poszukiwania z brutalną rzeczywistością tak ubóstwianego życia – utratą ukochanej córeczki. Gdy patrzę na obraz Jana Matejki pt. „Jan Kochanowski nad zwłokami Urszulki”, widzę nie tylko dotkniętego cierpieniem ojca, ale także popadającego w coraz większą depresję poetę i filozofa. Owocem tego bólu jest spisany w 1579 roku tom „Trenów”, w których uważny czytelnik dostrzec może kolejne fazy rozpaczy. „Tren I” jest apostrofą do różnych pojęć określających żal człowieka. Kochanowski stosuje tu także porównanie homeryckie: „Tak więc smok...” Smokiem dla poety jest śmierć, słowik zaś to Urszulka. Utwór ten jest dowodem rozbicia wewnętrznego poety i zapowiedzią jego przyszłego buntu. Z kolei „Tren II” ukazuje nam tragedię poety - Kochanowski nie chce już „exegi monumentum”, lecz oddaje się rozpamiętywaniu Orszuli. Cykl „Trenów” jest niezwykły pod wieloma względami. W czasach, których powstały, nie było zwyczaju demonstrowania uczuć rodzicielskich. Poza tym wywodzące się z antyku treny poświęcano zazwyczaj herosom i wodzom. Małe dziecko nie było odpowiednim bohaterem tego wysokiego gatunku, jednakże Kochanowski tylko pozornie łamie to prawo. Swoją ukochaną córeczkę wyposaża w cechy, które raczej nie pasują do małej dziewczynki, która „więcej ponad trzydzieści miesięcy nie miała”. Pokazuje to zwłaszcza „Tren XII”. Podkreślana wielokrotnie wyjątkowość utraconej córki powiększa dramat ojca. Dla Kochanowskiego strata jest tym większa, że na Urszulkę nie tylko „cząstka ziemska, ale i lutnia dziedzicznym prawem spaść miała”(„Tren VI”). Jan z Czarnolasu wspomina wielokrotnie o talencie poetyckim dziewczynki nazywając ją „Safo słowieńską”. Taką właśnie roześmianą i uroczą Orszulę przedstawia obraz Millera pt. „Wizyta Jana Zamoyskiego w Czarnolesie. Dziewczynka jest w „Trenach” „oliwką małą, którą przez nieuwagę ściął uprzątający pokrzywy ogrodnik” („Tren V”) i kłosem, który upadł „od swejże bujności” („Tren XII”). Siebie samego poeta przyrównuje do Niobe, która straciła czternaścioro dzieci („Tren XIV”), chciałby jak Orfeusz pójść po córkę w zaświaty („Tren XIV”). Zupełnie inny charakter ma „Tren IX”, rozpoczynający tzw. cykl filozoficzny. Poeta weryfikuje wcześniejsze poglądy zadając sobie pytanie: jak zachować stoicki spokój, gdy czuje się tak ogromną rozpacz? Mówi o tym wprost w „Trenie XVII”. W końcu przychodzi kryzys światopoglądowy: może Mądrość jest tylko złudzeniem, przecież jego rozum jest bezradny wobec takiej tragedii. Podobnie nieprzydatne okazuje sięcnota, która nie wpływa na to, jaki los spotka człowieka. W „Trenie XI” Kochanowski pyta: „Kogo kiedy pobożność jego uratowała?” A jednak to właśnie rozum i Bóg pomagają pokonać rozpacz. W ostatnim utworze matka przychodzi we śnie do Kochanowskiego. Wyjaśnia mu słuszność boskeigo wyroku: Urszuli oszczędzone zostało mnóstwo cierpień, a teraz przebywa na „szczęśliwych wyspach” wspomnianych w „Trenie X”. Tak oto rozum pomaga poecie uporać się ze stratą. Na koniec matka upomina Jana, by nie czekał, aż „ojciec niepamięci” – czas, zagoi rany. On jako mędrzec powinien pomóc sobie sam: „Teraz, mistrzu, sam się lecz!” Wkrótce po śmierci Urszuli zmarła druga córka Kochanowskiego – Hanna, której poświęcone zostało jedynie krótkie epitafium. Czy to znaczy, że tę drugą kochał mniej? Nie – po prostu przeżył już rozpacz i pocieszenie, pozostała mądrość, która pomogła mu uniknąć kolejnego załamania. „Ludzkie przygody ludzkie noś” te właśnie potwierdzające maksymę Terencjusza słowa powinny być wnioskiem i wskazówką dla współcześnie cierpiących.

Dodatkowe informacje

  • rodzaj pracy: opracowanie
czytany 701 razy
Zaloguj się, by skomentować

Logowanie

Zaloguj z Facebookiem